Ja naprawdę abstrahuje od tego, czy rząd PO (-PSL) jest dobry czy też niekoniecznie. Istotny jest fakt, że bez rzetelnego obiektywizmu mediów nie da się tego ocenić. Nie przeceniał bym też stopnia kontroli mediów publicznych przez poprzedni rządu, choć niewątpliwie jakiś tam wpływ był, co się dało odczuć w niektórych programach noszących znamiona „propagandy sukcesu” (Polskie Radio, moim zdaniem, było wolne od większej kontroli). Natomiast wpływ mediów komercyjnych jest przeogromny. Zaproszenie Doroty Rabczewskiej przez Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego podczas wywiadu z aktualnym Premierem jest po prostu ostrym przegięciem. Jest to działanie po najniższych instynktach ludzkich, autorzy zatracili się już w wspieraniu i reklamowaniu Pana Donalda Tuska. Choć trzeba przyznać, że oboje mają jedną podstawową wspólną cechę – ich popularność jest dziełem skrupulatnej pracy socjotechnicznej mediów. Ich po prostu wylansowano. Choć, Pan Premier, (mimo że niekoniecznie go popieram) jest wartościowym człowiekiem, którego w pewnym stopniu cenie i mam do niego szacunek, to przypadek pani Doroty, jest najlepszym dowodem że media potrafią wypromować największe zera. Rdzeniem moich dzisiejszych przemyśleń jest fakt, że skoro media porwały się na rząd dusz, powinny wykazać się większą odpowiedzialnością i poczuciem misji i promować większe autorytety moralne, lepsze archetypy zachowań niż pani Dorota i jej podobne.
Znamienny jest fakt chęci zniesienia przez obecne rządy abonamentu RTV. Czyżby to była zapłata za „proPOwską” politykę mediów komercyjnych? Chyba nie trzeba Was przekonywać, że taka decyzja wpłynęła by bardzo korzystnie na finanse radiów i telewizji komercyjnych, ponieważ wymusiło by to podniesienie cen za reklamy. Obecnie media publiczne, szczególnie telewizja, mogą sobie pozwolić na konkurencyjne ceny, ponieważ mają dodatkowe źródło dochodu. Nie chodzi mi o słuszność takiej decyzji, ale o zbieżność w czasoprzestrzeni politycznej.



